W końcu zrealizowałam swoje marzenie
i mam taką,jak chciałam.
Czyli Emmę o brązowych oczach.
Zależało mi na tym,żeby były jak najnajnajbardziej ciemne.
Co prawda te brązy leżały już w szufladzie od jakiegoś czasu,
ale przez emocje związane z nową żywicą,
Emma zeszła na dalszy plan.
Zamontowałam i normalnie nowa lalka mi się ukazała...
Jak się emmowo nakręcę,to może coś jeszcze w niej zmienię.
Na chwilę obecną,moja przecudnej urody Emma
wygląda tak:
Do poprzedniego koloru oczu już nie wrócę.
Dzisiaj jeszcze tylko wyskoczę z Ogonami
do miasta na obiad (czyt.pizza),
a później szyję,szyję,szyję.
Mam wenę.
bye !