niedziela, 26 stycznia 2014

Moje szycie

Dzisiaj znowu o szyciu.
Sukienek.
Z (!) rękawem.
Tak się tym nakręcam,bo w końcu jest tak,jak chciałam.
Znaczy wspięłam się o jeden schodek wyżej na mojej 'szyciowej' drabince.
Dla mnie to krok wręcz milowy,ponieważ szyć uczę się sama.
Wygląda to tak,że biorę materiał,
ciacham - bez konkretnego pomysłu - i łączę różne materiały.
Sukienka rodzi się w trakcie pracy,
a jej ostateczny wygląd  zawsze jest dla mnie niespodzianką.
Ponieważ opanowałam sztukę wszywania rękawów,
sukienki będą pojawiały się niczym grzyby po deszczu.
Jak niewiele potrzeba mi do szczęścia...
 Dzisiaj nowa sukienka,rzecz jasna herbaciana.
I na koniec jeszcze ta wczorajsza,którą ciachnęłąm pod szyją.
Zapraszam do obejrzenia obu sukienek.
I ich rękawków ;)




 












































Sukienka z poprzedniego wpisu:




























I na koniec jedno zdjęcie z "pomocną dłonią"
















In progress...
(czeka na herbatkę)









11 komentarzy:

  1. że tak powiem - z sukienki na sukienkę jestes coraz lepsza! :D podoba mi sie wykończynie wkoło szyi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fantastyczne te Twoje sukienki :) zdjęcia oczywiście też śliczne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też szyję "na oko", ale nie mam takich spektakularnych efektów ;-) Niesamowicie klimatyczne te sukienki. Super!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooo, to widzę, że nie tylko ja mam metodę szycia pt. "zszyję to z tym i zobaczymy co mi wyjdzie" ;D Piękne są Twoje sukienki!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam nadzieję, że i mi uda się w końcu opanować sztukę przyszywania rękawów :D Sukienki jak zwykle wyszły przepięknie! A jeszcze z tymi rękawami! Cudowności. Zazdroszczę takiego talentu :]

    OdpowiedzUsuń
  6. Te sukienki bardzo kojarzą mi się z rewolucyjnym (nie rewelacyjnym) Paryżem.
    Ja też sama często kombinuję, ale Twoje sukienki powalają :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli mogę spytać, o co chodzi z tą "herbatką"? Zawsze bardzo fascynowały mnie tego typu stroje :)

    A co do szycia, lalek itd. Jestem wniebowzięta! Ja osobiście cały czas uczę się, jeśli chodzi o szycie, ale jestem zielona, jeśli chodzi o szycie dla Pullip.
    Pani umiejętności wykraczają normy! Ja "na oko" takich cudów nie robię!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszywanie rękawów to nie łatwa sprawa, sama mam z tym problem jeśli chodzi o takie małe rozmiary dlatego gratuluję zdobycia tej umiejętności :)
    Sukienki świetne, szczególnie ta ostatnia co czeka na kąpiel w herbatce, choć mnie i w tej wersji się podoba :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja robię dokładnie tak samo - coś rodzi się w moje głowie, coś wytnę, coś pociacham, zmienię koncepcję w trakcie szycia i na końcu czeka mnie niespodzianka. Też uczę się sama i każdy postęp sprawia mi radość. Gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Trochę dziwnie mi się patrzy jak są w sukienkach z długim rękawem, już się przyzwyczaiłam, że rękawów nie mają. :p
    Ja to robię pierwszą albo drugą sukienkę dopiero, i już chcę się z rękawami męczyć ;p Pewnie mi nie wyjdzie, ale muszę spróbować, żeby wiedzieć na pewno. :]

    OdpowiedzUsuń